czwartek, 22 czerwca 2017

Pieprze to! Czyli moje wrażenia z Ajwen Tour 2017


Panią Iwonę chciałam spotkać od kilku lat. W zasadzie od kiedy pierwszy raz obejrzałam jej wykład. Dziś marzenie się spełniło i jestem pod ogromnym wrażeniem tego jaką ciepłą i sympatyczną jest osobą. 

Ale dziś nie o tym jak odbieram ludzi. 
Dziś o tym, że kazała nam mieć wyjebane. I pieprzyć to wszystko!

Jestem osobą, która ciągle się stresuje. Mam wobec siebie duże wymagania i narzucam sobie reżim. Mówię poważnie. W sesji zimowej gdy miałam masę rzeczy na głowie, potrafiłam zrobić cała listę zadań na dany dzień i w nagrodę, że tak świetnie mi poszło jeszcze 3 pozycje z dnia kolejnego, aby nie marnować czasu. Skończyło się to potem 2 tygodniami leżenia w łóżku na antybiotykach. Never again. Bak można lać do pełna, pytanie po co?
Pani Iwona podała przykład, ze swojego życia - pracowała po 14h, wracała z pracy zmęczona z myślą, żeby tylko iść spać a rano wstawała z myślą aby tylko iść do pracy i zarabiać. Choć miała masę pieniędzy, nie miała co z nimi robić. I kiedy. Aż postanowiła zatrudnić ludzi i zarabiać mniej - ZA TO ŻYĆ! ;-)

Teraz przestrzega zasady 8:8:8
8h snu
8h pracy
8h czasu odpoczynku/czasu dla siebie
i tak każdego dnia.

Nie masz czasu? Kto normalny odpoczywa 8h dziennie?! Świetnie, ja też nie mam. I tak samo wspaniale jak Ty potrafię szukać sobie wymówek. Do dnia dzisiejszego nie zdawałam sobie sprawy jak ważne w życiu jest to, aby ciągle być w ruchu. To, że trzy razy w tygodniu pójdę na siłownię nie znaczy, że jestem aktywna jeżeli na dół bloku zjadę windą a na siłkę podjadę autem. To, że pójdę na solarium, nie zastąpi mi słońca. To, że łyknę garść suplementów, adaptogenów - nie zastąpi mi kontaktów z naturą do których jestem stworzona.

Pani Iwona zwróciła również moją uwagę na wiele ważnych aspektów w życiu. Dietetyka to nie jest tylko żywienie, dietetyka to styl życia. Nie pomoże najlepiej ustawiona dieta, gdy życie osobiste leży. Praca dietetyka to nie tylko układanie diety, a pacjenta to nie tylko stosowanie tej diety.

Co z tego, że teraz się zajeżdżamy aby mieć kiedyś 'lepsze' życie? Przecież jutra może nie być. Nie lepiej mieć to lepsze życie już dziś?
Po co denerwować się pracą której nie znosimy? Skoro możemy ją zmienić.
Po co stresować się, że prowadzimy życie takie, jakiego nie chcemy? Przecież możemy wziąć za nie odpowiedzialność i je zmienić.
Dlaczego oglądamy w telewizji wszelakie interwencje/wydarzenia czy inne teleekspresy i współczujemy tam biednym zwierzątkom w schronisku? Przecież zamiast sie wczuwać w ich niedolę możesz zrobić przelew dla schroniska/adoptować psa/pomagać zwierzakom jako wolontariusz.
Ah współczujesz biednym dzieciom w domu dziecka? To idz i pomóż odrabiać im lekcje.
Może zamiast bezmyślnie patrzeć i robić z siebie takiego współczującego człowieka na fejsbusiu - pójdziesz i pomożesz?
Nie miałaś w tym tygodniu czasu dla swoich bliskich? A co jeśli jutro któregoś z nich zabraknie?
Co jeśli jutro nie będziesz już mieć okazji wyjść ze swoim starym i powolnym psem na spacer? Ja wiem, że nie masz czasu a on tak wlecze tymi schorowanymi łapami...



Życie nie toczy się w internecie. 
Gdy siedzisz cały dzień przed komputerem, jesteś mega zmęczona a wiesz, że dalej musisz kończyć projekt... i chcesz go zagryźć ciasteczkami, to nie jesteś głodna. Ty chcesz, żeby te ciasteczka Cię przytuliły i wysłuchały. Masz 1000znajomych na portalu społecznościowym a w prawdziwym życiu jesteś sama jak palec. 
Myślisz, że odpoczywasz przeglądając ścianę na fejsie? Nie, nie odpoczywasz. Twój mózg wciąż analizuje. 'O, jak przytyła - miło popatrzeć', 'o ten to ma chawire! Zazdro! Ciekawe gdzie nakradł', 'o, patrzcie ta jaka fit, o biega, ciekawe dla kogo', 'o, ale fryzure jej ktoś spartaczył, dobrze!', 'o, ta gwiazda z gimbazy, w Biedrze pracuje, dobrze jej tak', 'w Tajlandii byli, bogacze cholerni', 'o, dodała znowu 100zdjęc dziecka, wielka Matka Polka'.
... w internecie każdy może być kim chce. 
'W internecie każdy jest atrakcyjniejszy, a w prawdziwym życiu każdy tak samo robi kupe, beka i chrapie w nocy'.

Dlatego może przestać szukać nie wiadomo czego. 
Skup się na swoim życiu. 
Popatrz z optymizmem w przyszłość. 
Dawaj z siebie wszystko.
Zmieniaj to co zmienić możesz i akceptuj to, czego zmienić już się nie da.
Mów do siebie dobrze.
Pracuj ciężko... ale nie głupio.
Idz do celu wytrwale... ale nie po trupach.
Doceń siebie!

Podczas wykładu często słyszałam o sobie. I niestety nie były to tylko 'dobre nawyki' i zamiłowanie do surowego mięsa. Naprawdę, bardzo źle wypoczywam, w zasadzie chyba wcale.
Obiecałam dziś sobie, że będę nad sobą pracować. A dwie rzeczy postanowiłam wcielić 'z buta'.
1. Pieprz to. Miej wyjebane a będzie Ci dane. Mniej stresu. Dobrze mi to zrobi. Bezapelacyjnie. 
2. Doceń siebie. Nie wiem, czy ktoś to na pierwszy rzut oka zauważył, ale to zdjęcie idealnie ukazuje efekty mojej ciężkiej pracy nad sobą ;-) i tym razem, jestem dumna z siebie. Bo ja też jestem swoją podopieczną!
3. I chyba kupię namiot! Ostatnio pod namiotem spałam... dobrych kilkanaście lat temu. Nigdy więcej nie miałam jakiejś szczególnej ochoty tego powtórzyć. Aż do wczoraj, jak tak posłuchałam... to perspektywa dzikiej głuszy przy ognisku, ze znajomymi i bez zasięgu wydała mi się idealnym wypoczynkiem! :-)


niedziela, 18 czerwca 2017

Kobiety nic nie robią dla facetów. Kobiety wszystko robią dla innych, podłych babsztyli!

Po przeczytaniu nagłówka w głowie większości jedna myśli. 
'Co ona to pier*oli?' Przecież maluję się, stroję, balsamuję, przedłużam rzęsy i walczę z cellulitem dla mojego faceta!
Nie kochana. Jestem pewna, że Twój facet nigdy nie powiedział Ci, że masz zbyt krótkie rzęsy ani ogromny cellulit. On pewnie nawet nie wie czym jest cellulit, widzi jakieś grudki na Twoich udach, ale widzi je też na udach wszystkich innych, więc uważa, że to 'tak ma być'. Może nawet myśli, że on też tak ma.

Jestem pewna, że żaden facet nigdy nie podszedł do Ciebie i nie powiedział Ci 'co Ty na siebie założyłaś? Przecież wyglądasz w tym grubo!'. Tak samo 'Ty coś ćwiczysz w ogóle? Jakoś nie widać!'
Albo... nie skomplementował Cię, gdy spotkał Cię zaspaną, spuchniętą i rozczochraną w sklepie gdzie akurat stoisz w kolejce po kawę i bułki na śniadanie.


Myślę, że nie śledzisz nowych trenów czy tam blogerek modowych z uwagi na facetów. Oni tych trendów nie znają a to co aktualnie jest 'modne' w większości uważają za wieśniackie i śmieszne. 

Gdy Twój znajomy spotkany na ulicy czy siłowni zobaczy, że jesteś smutna - zapyta co się stało, wesprze dobrym słowem, nawet banalnym 'wszystko będzie dobrze'.
Gdy podły babiszon zobaczy, że masz doła (zwłaszcza z powodu kłótni w związku) zaraz zacznie się rozkoszować tym, że on nie ma takich problemów, bo ma wspaniałego faceta, najwspanialszego! I oni to się w ogóle nie kłócą. On jest wykształcony, wysportowany, przystojny, przemiły, przeinteligentny, jest tak cydowny, że nie śpi nocami tylko czuwa w razie gdyby ukochana się obudziła i poprosiła o szklankę wody. Oprócz tego świetnie zarabia, gotuje, sprząta, sam sobie urodzi dzieci i je wychowa. Ciesz się, że z Twoim się kłócicie, najlepiej to go zostaw i szukaj sobie takiego jak jej. Ale i tak nie znajdziesz, bo nie jesteś wystarczająco wspaniałą kobietą ;-)

Gdy jesteś w neutralnym nastroju i spotkasz znajomego - podejdzie i spyta czy masz doła, powiesz, że nie. Poklepie Cię po plecach i powie 'to uśmiech mordo, bo wyglądasz jak byś miała'.
Wstrętny babiszon, zacznie Ci doła wmawiać. Bo przecież skoro nie jesteś taka szczęśliwa i nie wiedziesz tak wspaniałego życia jak 'wstrętny babiszon' to bankowo masz doła ;-D

Wstrętny babiszon, zauważy, że masz pryszcze a potem z tuzinem koleżanek Cię obgada. Bo do głowy mu nie przyjdzie, że Ty chodzisz z taką cerą na luzaku, BO ZWYCZAJNIE NIE MASZ KOMPLEKSÓW i nie zamierzasz się z tego powodu tapetować. 

Wstrętny babiszon zauważy, że jesteś płaska jak deska. Ale to, że on ma na siłowni stanik z push-up'em pod stanikiem sportowym, to przecież normalna sprawa i żadne tuszowanie kompleksów.

3/4 mojego życia spędziłam z facetami. Mam masę kolegów, masę. Całą młodość słyszałam od nich, że jestem pasztetem i mam grubą d*pę. Do dziś nie jestem pewna, czy to aby serio były żarty ;-D ale nawet jak nie były, to przynajmniej byli szczerzy i traktowali mnie jak równego sobie ziomka z osiedla. No i jakby nie patrzeć, nabyłam takiej dobrej cechy - nie obrażam się w zasadzie za nic. To, że ktoś wytknie mi braki w wyglądzie nie sprawi, że zacznie wyglądać lepiej, ani, że ja gorzej. A jeżeli dana osoba myśli, że ja nie zdaję sobie z nich sprawy to niezawodny znak - że jest idiotą.
Nigdy nie słyszałam, żeby po odejściu jednego z facetów reszta grupy zaczęła go obgadywać. Zawsze wszystko wytykane było wprost.
A wiecie jak jest u kobiet?

Pewnego wieczoru spotkało się pięć przyjaciółek. Niestety nie miały o czym rozmawiać bo przyszły wszystkie.

Gdyby wstrętny babiszon był taki szczęśliwy, jak twierdzi, że jest to nie musiałby Ci tego na siłę pokazywać. Po szczęśliwych ludziach widać, że są szczęśliwi. Szczęśliwi ludzie są piękni a nie wiecznie skwaszeni i zawistni z wylewającą się wszystkimi otworami goryczą.

Wstrętny babiszonie, nie potrzebuje Twoich rad. Pewnie nawet nie patrzę na Twoje życie inaczej niż z politowaniem... Nie, nie zazdroszczę Ci i znam swoją wartość na tyle, aby nie robić tego co Ty. Nie szukam jej potwierdzenia w oczach innych. 

Konkluzja?
Jeżeli masz przyjaciółkę, z którą zachowujecie się jak faceci ^^ robicie sobie ch*jowe żarty, nakręcacie sobie wzajemnie po pijaku kompromitujące filmy i robicie żałosne zdjęcia, a one nigdy nie wychodzą w przestworza internetów - jesteś prawdziwą szczęściarą.
Jeżeli w miejscu pracy, szkole, na studiach, łorewa. Masz do czynienia ze wstrętną babą i ignorowanie jej nie przynosi odpowiedniego skutku, to może trzeba żebyś to Ty była w końcu 'szczera'? Bo ile można cierpliwie słuchać 'szczerości' z ust innych... nikt z nas nie jest przecież ascetą. 

sobota, 3 czerwca 2017

Czy można przeszczepić osobowość? Czyli o przeszczepie kału słów kilka.

Zaczynają mnie męczyć wyrzuty sumienia w związku z moimi gównianymi tematami.


Hobby nie wybiera.

Każdy pewnie słyszał, że pacjent po przeszczepie (np. serca) nabiera cech i upodobań dawcy. Czyli, lubuje się w innych potrawach, zaczyna palić papierosy...

Przeszczep 'chudej' mikroflory do myszy 'grubej', chroni przed otyłością. Przeszczep 'grubej' do 'chudej' powoduje tycie. 

...ale co jeśli powiem Wam, że...
'Szczęśliwa mikroflora leczy depresję?'
W 2011r na Uniwersytecie McMaster w Ontario przeprowadzono badania na dwóch grupach myszy. 1 zlęknionej i 2 pewnej siebie i ekstrawertycznej. Badania potwierdziły tezę, przeszczep mikrobów ma wpływ na zachowanie.
Mianowicie... Wpływają one na poziom czynnika neurotropowego pochodzącego z mózgu (BDNF) w hipokampie. Czynnik ten jest białkiem którego funkcje są wiązane z chorobami typu - depresja, schizofrenia oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Jego niski poziom wiąże się z lękliwością i często obserwujemy go u żołnierzy wracających z misji.

Szczerze mówiąc - nauka nie wie w jaki sposób mikroflora zmienia poziom BDNF, ale być może jesteśmy na dobrej drodze aby ułatwić życie weteranom i osobom z zaburzeniami psychicznymi.






Źródło:
-'Zdrowie zaczyna się w brzuchu' Justin, Erica Sonnenburg


poniedziałek, 29 maja 2017

Shot z Kurkumą na dziurawe jelita ze stanem zapalnym.

O tym, że stan zapalny w jelitach powoduje wiele różnych chorób (w zasadzie wszystkie?) wspominałam już pewnie 2816289razy.
Więc wspomnę również o tym, że sam 'łatający' koktajl to nieco przymało i jeżeli chcecie naprawić swoje zdrowie - musicie zadbać o 'całość'. Obrazowo.
Shot z kurkumą + niby FIT ciasteczka z tłuszczami trans, cukrem i opatrzność jeszcze wie czym =/= 0
Czyli.
Shot z przeciwzapalny + słabe jedzenie to nie równa się 0.

Ale.
Shot przeciwzapalny + wspaniała dieta uszczelniająca jelita o dużej zawartości nierozpuszczalnego błonnika, wysokiej jakości tłuszczu zwierzęcego (i białka) + probiotyki + spokojne życie + sensowna aktywność fizyczna - jedzenie które szkodzi = sukces!

Shot
-100ml wody
-1 łyżka mielonej kurkumy
-1/4 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
-1 łyżeczka mielonego cynamonu
- szczypta mielonych goździków
-1 łyżka octu jabłkowego
-1 łyżka oliwy z oliwek
-1 łyżka soku z cytryny

^^ wymieszaj lub zblenduj. Smacznego :)








Źródło:
-'Food Pharmacy' Lina Nertby Aurell, Mia Clase

niedziela, 21 maja 2017

50 faktów o mnie. Czyli łańcuszek przy którym super się bawiłam :-D

1.Jestem 'urodzonym lwem' kocham słońce, nie wiem co to znaczy 'gorąco', nigdy też nie uległam poparzeniu słonecznemu - mimo, iż dostałam udaru. Wiem jakie to szkodliwe, ale uważam, że mi służy.
2. Zbieram karty telefoniczne. Zbierałam. Ale jak w 'tych czasach' znajdę jakaś na ulicy to i tak zabieram do domu!
3. Nie mam w sobie za grosz kobiecości, potykam się o własne (krzywe) nogi i obijam o wszystko o co tylko można. Jestem tragicznie niezgrabna.
4. Chodzę bez makijażu, maluję się naprawdę bardzo, bardzo rzadko, kilka razy na kwartał.
5. Jako młoda dziewczynka byłam totalną chłopczycą (jedyna dziewczyna na osiedlu), potem miałam krótki epizod w życiu, trwał rok - gdy całe wakacje chodziłam w sukienkach a zimą w płaszczu, koturnach, spodniach w pepitke i marynarkach. Nie wiem dlaczego, bo to zupełnie nie mój styl.
6. Mam 'sprane' poczucie humoru. Większość ludzi go nie rozumie i uważa mnie za 'idiotkę'. A mnie to strasznie bawi, więc dalej w to brnę... albo wręcz przeciwnie, że 'zarozumiałą kujonkę' nie wiem skąd ta rozbieżność.
7. Jestem ogromną fanką urody Megan Fox, Evy Mendes i Cindy. Uważam, że mają przepiękne regularne rysy twarzy. Bardzo zwracam na to uwagę i naprawdę takie twarze nie są częstym widokiem. Nie wiem też co stało się z kanonem piękna w ostatnich latach, że wszystkie kobiety chcą wyglądać... tak samo?





'We will all laugh at gilded butterflies'
Tego tatuażu też jestem fanką i to on skłonił mnie do przeczytania Króla Leara. Może nawet kiedyś zrobię sobie gdzieś to zdanie, bo czasem go używam... :-)

8. Kiedyś byłam typowym kanapowcem, robiłam podstawowe minimum a potem leżałam i odpoczywałam - najczęściej po imprezach. Hucznych. Kiedyś przyjdzie taki dzień, że spiszę swoje przygody i wydam w formie książki, jestem pewna, że będzie to bestseller i to lepszy niż 'Kroniki Jakuba Wędrowycza', serio.
9. Lubię gdy ktoś robi mi zdjęcia. Lubię oglądać zdjęcia z moją osobą.


10. Nie interesuję się motoryzacją, nie prowadzę auta mimo iż mam prawo jazdy, zwyczajnie mnie to nudzi i nie lubię tego robić. Miewam też sen, że prowadzę po alkoholu (nigdy w życiu, NIGDY nie zrobiłabym czegoś tak nieodpowiedzialnego) i nie mogę zjechać na swój pas, mimo iż coś jedzie z przeciwka... i ginę. Od tamtego czasu też boję się jeździć szybko, mimo, iż kiedyś wcale nie zwracałam na to uwagi.
11. Robię wokół siebie dużo 'szumu', gdzie się nie pojawię... podobno nawet teraz gdy absolutnie tego nie chcę.
12. Boję się dźwięku wiertarki.
13. Czynię sagjon wokół siebie, nawet jeżeli wysprzątam na błysk, za chwilę będzie 'bałagan' tak do końca nie wiem jak to robię, bo wydaje mi się, że staram się po sobie sprzątać 'od razu'.
14. Wszystkim wydaje się, że jestem mega towarzyska, podczas gdy ja jestem typowym samotnikiem.
15. Kocham czytać książki i gdyby ktoś mi za to płacił byłabym obrzydliwie bogata.
16. Jestem sroką, uwielbiam złoto, piercing, torebki, buty, tatuaże. Wszystko co jest 'inne'.
17. Jestem do n'tej potęgi nieelegancka - 3/4 życia spędzam w dresie bądź legginsach, do tego sportowe buty których kolekcję mam imponującą.
18. Nie lubię wydawać pieniędzy na głupoty. Raczej oszczędzam je na 'poważne' cele (poważnym celem jest dla mnie np. torebka :P)
19. Dużo inwestuję w moją edukację. Mówię tu też o czasie, nerwach i zarwanych nocach.
20. Nie umiem malować, choć zawsze ze sztuki miałam ocenę celującą. Pani nauczycielka zawsze doceniała moje pomysły i styl.
21. Moja wada wzroku do +0,25 na prawym oku. Mam wspaniały wzrok, a okulary noszę tylko dla ozdoby. Ah no i aby oczy mi się nie męczyły :-)
22. 8lat nosiłam aparat ortodontyczny. I swego czasu miałam 'modelowe ustawienie zębów' a potem na dole wyrosły mi 8 (usuwałam je operacyjnie, aby znów naprawić zgryz - niestety mam za słabe szkliwo więc zrezygnowałam z tego zabiegu) i aktualnie ząbki w żuchwie mam stłoczone. Kiedyś planuję licówki.
23. Jestem dość silna jak na moją drobną posturę. (Jestem dość wysoka i bardzo, bardzo smukła).
24. Nie zwracam uwagi na detale. Robię literówki gdy przygotowuję ważne projekty czy też piszę na bloga. Działam pod wpływem 'chwili' bo uważam, że wtedy wychodzi mi najlepiej i wena mnie nie opuszcza.
25. Kilka razy w życiu miałam wrażenie, że umiem czarować. 'Pożyczyć' komuś w nerwach coś, co potem się wydarzyło (zaraz potem) i spowodować własnym wzrokiem, również w nerwach, że osoba która 'zawiniła' zaczęła się dławić. Zresztą, od zawsze wierzę w takie moce. Stąd moim kolejnym tatuażem będzie 'czarna różdżka'.
26. Mam dysortografię, którą 'wytępić' próbował mój dziadek - w szkole podstawowej co wieczór pisałam 1 dyktando. Oprócz tego bardzo dużo czytam a slajdy i tak przepisuję z błędami... nieuleczalne.
27. Kiedyś chciałam powiększyć sobie biust (miałam wówczas 20lat), a potem przeczytałam, że 'taki biust' jest już 'martwy' i za odłożone pieniądze zapłaciłam studia podyplomowe. Z perspektywy czasu cieszę się, że tego nie zrobiłam oraz z tego 'iż nie mam takiego biustu, jak nie mam'. (to to samo co mam jaki jak mam, ale w tym zdaniu nie mogę tego użyć :-D).
28. Umiem śmiać się ze swoich wad i notorycznie to robię, bo bawią mnie moje niedoskonałości.
ale...
29. Jestem bardzo wymagająca co do tego, co mogę zmienić. Czyli... dużo od siebie wymagam i jestem bardzo, BARDZO obowiązkowa. Wstaję codziennie o 5 realizuję plan na dany dzień. Gdy coś pójdzie nie tak, bardzo siebie krytykuję. I nigdy się nie spóźniam. Traktuję to co mówię, bardzo poważnie, więc jeżeli obiecuję komuś, że zrobię coś - to, to robię. 
30. Całkiem nieźle gotuję. 
31. Uwielbiam jeść. Staram się jeść w nowych miejscach, nowe potrawy i traktuję to jako inwestycję w siebie. Ale nie jadam w 'podejrzanych miejscach' wolę sama gotować niż jeść byle co i byle jak.
32. W przyszłości chcę mieć własny lokal gastronomiczny z odpowiednim klimatem i myślę, że świetnie sprawdzę się w roli 'prowadzącego' takie miejsce.
33. Jeżeli kiedykolwiek zechcę wziąć ślub, to będzie to ślub cywilny na egzotycznej wyspie i nigdy w życiu, żadnego wesela. Pan młody, orkiestra i schabowy to stanowczo nie mój styl. 
34. Mam przyjaciółki od wielu lat te same i bez względu na to, czy są teraz na drugim końcu kuli ziemskiej czy też tuż obok i mają gromadkę dzieciaków... to gdy się widzimy, od lat nie zmieniło się nic... no może to, że inaczej spędzamy teraz czas. Zresztą my się dobrałyśmy też dość specyficznie... 
35. Moje ulubione zwierzątko to piesek :-)
36. Moje wymarzone mieszkanie to mieszkanie w bloku, z przeszkloną ścianą w salonie, urządzone w stylu prowansalskim.
37. Moim jedynym nałogiem jest zielona herbata.
38. Mój ulubiony kolor to khaki, brąz, czerwień, czerń, biel, krem i... róż.
39. Moi ulubieni aktorzy to Mario Casas, Vin Diesel, Robert Więckiewicz i Boguś Linda.
40. Gdy wstaję rano zadaję sobie pytanie 'a Ty jak zmienisz świat?' i próbuję go zmienić, zaczynając od siebie.
41. Chciałabym kiedyś pojechać na Bali, do Dubaju, USA i Grecji. Plan zamierzam ziścić. Wkrótce. (chcę zwiedzić cały świat, ale to akurat szczególne uwzględnienie), nawet nie wiem dlaczego.
42. Nie posiadam żadnego talentu, ale wciąż łudzę się nadzieją, że jakiś odkryję.
43. Miałam studiować 'medycynę estetyczną' na Uniwersytecie Bolońskim, ale koniec końców, nie wyjechałam. Choć nie wykluczam, że będę mieszkać za granicą gdy zdobędę tytuł mgr.
44. Mam twarz pokerzysty i ogólnie słabą mimikę. Trzeba naprawdę dobrze mnie znać, żeby widzieć po mnie emocje. Zazwyczaj widać tylko - uśmiech, brak uśmiechu ;-D
45. Od gimbazy mieszkam sama, więc chyba mogę powiedzieć, że jestem bardzo samodzielna. Ale... mam też swoje 'staropanieńskie' przyzwyczajenia.
46. Moje ulubione perfumy to niezmiennie D&G Light blue i j'adore Dior. Nie jestem osobą która używa perfum na co dzień, drażnią mi nos i powodują, że mam mdłości, więc jest to tylko odrobina przed wyjściem. I ogólnie nie mam fascynacji zapachami typowej dla kobiet, myślę, że to poniekąd przez problemy z hormonami a poniekąd przed bardzo silną alergię.
47. Mam słabość do marki Prima Classe, z uwagi na 'podróżniczy dizajn'. No i w zasadzie Alviero Martini jest dla mnie przykładem na to, iż mimo, że nie został podróżnikiem, spełnia się w inny sposób - godząc 'wszystkie' pasje. Też zamierzam tak robić gdziekolwiek życie mnie nie zaprowadzi.
48. W wieku 3lat umiałam czytać i pisać. Do dziś mam w piwnicy kartki, na których pisałam mamie, że nie chce iść do 'pitala'. Bardzo chorowałam jako dziecko, dużo czasu spędzałam w szpitalu i pewnie dlatego tak szybko to 'ogarnęłam'.
49. Całkiem niedawno pierwszy raz w życiu pomalowałam włosy (wcześniej tylko ombre i/lub relfeksy) i duża część moich znajomych (nawet moja chrzestna) stwierdziło, że super, że wróciłam w końcu do swojego naturalnego koloru. [mój naturalny kolor to ciemny blond wtf?] Uznałam to za dobry znak, ponieważ bałam się, że w ciemnych włosach będę wyglądać jak 'ufarbowany hełm', zresztą myślałam, że nigdy się nie odważę, bo jestem bardzo 'pro naturalna' jeśli chodzi o wygląd.
50. Sama się zapalam. To ma swoje dobre i złe strony. Dobre, gdy coś mi wychodzi, i chcę robić więcej i szybciej. Złe zazwyczaj gdy jest źle a ja pogłębiam ten stan.

czwartek, 18 maja 2017

Stres a otyłość. Podstawowe style radzenia sobie ze stresem.

Zbliża się sesja. Niektórzy stresowcy pewnie tak jak ja ogarniają teraz ile mają na głowie i nie wiedzą, jak się z tego wyplątać. Stres zbiera swoje żniwo - tak, mi też w sesji ciężko jest zdrowo się odżywiać... 

Na swoją obronę moge powiedzieć tylko jedno - uwierzcie mi, ja serio uczę się cały rok. No może niekoniecznie akurat materiał obowiązujący na zajęciach... ale mózg stale pracuje :-D


Stres jest złożonym zjawiskiem fizjologicznym zachodzącym w organizmie człowieka, nie tylko czynniki zewnętrzne odpowiadają za jego wywoływanie. Definiowany jest jako złożoność bodźców i reakcji które prowadzą do pobudzenia psychologicznego i fizjologicznego organizmu. Należy również pamiętać o tym, że trening jest dla nas mega stresem, a w przypadku występowania autoimmunologii... szczególnym!

Wyróżniamy podstawowe style radzenia sobie ze stresem.
1. Skoncentrowany na zadaniu.
Polega na aktywnym rozwiązywaniu problemow problemów za pomocą planowania działań i rozwiązań. To najlepsza metoda walki ze stresem - uczy radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Niestety, można ją zastosować tylko wtedy, gdy uda nam się skupić nad daną sytuacją, zdefiniować jej przyczyny oraz przeanalizować możliwości dalszego postępowania.
Moim zdaniem, to metoda ludzi którzy kierują się rozsądkiem - więc wybitnie rzadko stosowana.

2. Skoncentrowany na emocjach.
Polega na zamykaniu się w sobie i nawarstwianiu myśli i uczuć oraz... rozpamiętywaniu. Nie prowadzi do rozwiązywania sytuacji. Uniemożliwia wykonanie poważnych kroków prowadzących do rozwiązania problemu. Styl ten wymaga zaangażowania innych osób, które udzielą rady i pocieszą.
Gosia Andrzejewicz w głośnikach, przewrócenie się i płacz. 

3. Skoncentrowany na unikaniu. 
Nie polega na jakimkolwiek działaniu lub myśleniu o rozwiązaniu problemu, a na oddaleniu się od niego. 

Stres a otyłość.
Podczas sytuacji stresowej z łatwością odczuwamy zmiany fizjologiczne - ucisk brzucha, przyspieszony rytm serca, wzmożoną potliwość, napięcie mięśni, osłabienie... Powyższe zmiany mogą być mylone z uczuciem głodu. Ponadto osoby często doświadczające stresu są szczególnie wrażliwe na psychologiczne funkcje jedzenia - mianowicie:
1. Zaspokajanie potrzeby bezpieczeństwa - która to może realizować się poprzez stałe godziny posiłków, sytuacja ma się podobnie do żywienia niemowląt lub spożywania posiłków w gronie rodziny.
2. Zaspokajanie potrzeby miłości poprzez podarunki i słodycze.
3. Zaspokajanie potrzeby szacunku i uznania poprzez spożywanie dań w ekskluzywnych restauracjach.
4. Zaspokajanie potrzeby samorealizacji - która to, często pojawia się u niepracujących kobiet. Czytaj. kur domowych.
Podczas sytuacji stresowych, może również dochodzić do błędnej interpretacji towarzyszących nam uczuć i rozładowywania emocji poprzez zwiększenie spożycia pokarmów. Badania ukazują, iż leczenie nadmiernego stresu jedzeniem jest u wielu osób reakcją wyuczoną i podstawowym mechanizmem działania. [a może budyń?]
Gdyż jest ona środkiem 'banalniedostępnym' [medal za słowotwórstwo] i szybko działającym - a przynosi chwilową ulgę. Z uwagi na ten mechanizm powstało nawet określenie 'comfort food' określające gamę produktów spożywczych - polepszających nasz stan ducha. Niestety to głównie produkty wysoko przetworzone, indukujące stany zapalne. [a wliczając w to alkohol, chyba również pogarszające stany depresyjne].


niedziela, 7 maja 2017

Grzybica pochwy od jedzenia kurczaków?! -To nie jest żart!

I teraz każdy stuka się w czoło, robi minę przerażonego kota i głośno myśli...
'Co ta Patrycja za durnoty znowu wypisuje...' 


A no, wcale nie durnoty. 

W przypadku, gdy jest się kobietą, albo ma się problem z nawracającymi infekcjami narządów rodnych albo się nie ma. Jak się nie ma - to i tak się nie zrozumie powagi tematu.
Nie będę się nad tym rozwodzić, bo nie jestem ginekologiem (ale mogę zajrzeć, heheszki).

Co powszechnie wiadomo, gdy się ma skłonności do nawracających infekcji - łatwo taka infekcję złapać. Wystarczy źle umyć ręce przed oddaniem moczu, uprać bieliznę w agresywnym proszku, zapomnieć o wymianie tamponu a czasem zwyczajnie... dostać okresu.

Odbiegając chwilowo od tematu - ile kobiet zdaje sobie sprawę z tego, iż dostając receptę na antybiotyk (obojętnie czy na gardło czy na ucho czy cokolwiek innego) powinno prócz leku osłonowego, dostać również probiotyk dopochwowy? Za każdym razem również flora bakteryjna naszych narządów płciowych zostaje 'wybita' na rzecz tej złej...

Wracając do kurczaków. 
Przemysłowe mięso drobiowe może ulec skażeniu groźnymi bakteriami Campylobacter ponadto zawiera w swoim składzie antybiotyki, hormony i sterydy. Osoby często je spożywające mogę cierpieć na grzybice pochwy oraz przewodu pokarmowego (nawet o tym nie wiedząc) gdyż stała ekspozycja na antybiotyki wyjaławia florę bakteryjną przewodu pokarmowego co może powodować uodpornienie się wielu szczepów na ich działanie. Często jest to również przyczyną częstych i ciężkich do wyleczenia infekcji. 
Przypominam również, że grzybica w 'widocznym miejscu' np. na skórze, nie wystąpi - jeżeli nie mamy jej w środku. 






Źródło:
-Iwona Wierzbicka 'Polski Przewodnik Paleo'