środa, 27 stycznia 2016

Helicobacter pylori


Swego czasu zrobiło się o nim głośno i miałam wrażenie, że każdy cierpi na jakieś związane z nim dolegliwości, bierze antybiotyki i zaraz potem jest nagle 'zdrowy'.

Czy to zabawne żyjątko z 'wąsami' jest naprawdę takie groźne? I jakim cudem ten mały wąsacz funkcjonuje w naszym zołądku skoro jego pH oscyluje w wartościach 1-3 ?

Otóż!
  1. Jeden z jego/jej (nie pytałam HB o płeć a nie chcę być niegrzeczna) metabolitów ma odczyn silnie zasadowy - neutralizuje kwasy w swoim otoczeniu, dzięki czemu może sobie spokojnie 'fruwać/pływać' i nie ulega strawieniu.
  2. 'Wślizguje' się pod śluzówkę żołądka (która chroni żołądek przed samostrawieniem). Śluzówka przypomina swoją konsystencją 'galaretkę' a pod wpływem bakterii staje się bardziej płynna. W ten sposób może (ale nie musi) powodować wrzody.
Dlaczego Helicobacter pylori jest zły?!
  • osłabia barierę ochronną żołądka przez to jest on podatny na uszkodzenia czy kwasy trawienne.
  • u osób starszych może być przyczyną utraty apetytu
  • komórki macierzyste - naprawiające ciągle i ciągle sciany żołądka, ze zmęczenia mogą się 'pomylić' i spowodować nowotwór.
  • może wytwarzać toksyny powodujące chorobę Parkinsona.
Skąd to 'może'? Otóż HP ma wiele odmian. Inną odmianą dysponują 'najstarsi Indianie', inną moja rodzina, jeszcze inną znajdziemy w krajach arabskich a jeszcze inna będzie charakterystyczna dla całej afrykańskiej wsi, ponieważ z ich rozwiązłością...
Nawet drapieżne kotki mają 'swoje' odmiany HP - najprawdopodobniej, przez żywienie się ludzmi, a wraz z nimi - ich bakteriami.
 Dlaczego Helicobacter pylori jest dobry?
  • Ta sama odmiana która powoduje zachorowalność na nowotwory żołądka - zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia udaru czy też nowotworu płuc.
  • Zarażenie HP w dzieciństwie stanowi swego rodzaju ochronę przed zachorowalnością na Astmę. W jaki sposób? Bakteria obecna w organiźmie wytwarza duże ilości regulatorowych komórek T - których zadaniem jest 'uspokajanie' szalejących komórek odpornościowych.
  • U 1/3 zarażonych HP rzadziej występują 'czyraki'
Ciekawym jest, iż w miarę rozwoju cywilizacji wzrasta ilość osób chorujących na cukrzycę, astmę, alergię, AZS... a maleję liczba nosicieli HP. Być może choroby cywilizacyjne nękają nas z powodu usunięcia bakterii które 'w epoce kamienia' pełniły rolę 'prywatnych ochroniarzy'.

Jak wygląda test na Helicobacter pylori?
  1. Pacjent pije płyn - jeżeli w żołądku obecny jest HP - to rozłoży składniki płynu a produkty rozkładu pojawią się w wydychanym powietrzu.
  2. Pacjent wydycha powietrze.
Prawdopodobnie - mam HP, ale nie pozbywam się go. Uważam, że pierwszą rzeczą którą należy zrobić po zdiagnozowaniu bakterii - to zastanowić się czy może nasz HP jest 'udomowiony' i świetnie z nami współpracuje, czy wręcz odwrotnie - wytwarza niebezpieczne toksyny które stale są przyczyną kłopotów zołądkowych. A może podrażnia nasz układ pokarmowy tylko gdy napoimy go alkoholem? I zwyczajnie wygodniej i zdrowiej jest unikać alkoholu niż 'faszerować się' antybiotykami?
Kwestia indywidualna.





Źródła:
-Historia wewnętrzna
-ezopress.sk
-tapetus.pl



czwartek, 21 stycznia 2016

FIT batony proteinowe. Które dla mnie nie są fit.

Dlaczego fit batony białkowe które wszyscy uważają za super zdrowe nie są dla mnie ani zdrowe, ani FIT?
-Swego czasu z uwagi na poranne ćwiczenia - i poranny brak apetytu zjadłam ich trochę... i już więcej nie zjem. Dlaczego?

  1. Po pierwsze, są ohydne naprawdę niewiele jest rzeczy, których nie lubię. A w ogóle nie wiem czy istnieje coś czego 'za nic' bym nie zjadła. One są dość blisko tej granicy :-P Nie należę też do osób szczególnie 'słodyczowych', jak każdy prawdziwy twardziel wybieram 'fast foody' jako 'mój' smak.
  2. Ich skład... Nie wiem, czy każdy wie - więc wspomnę. Czym różni się dietetyka sportowa od klinicznej. Dietetyka sportowa - nastawiona jest na efekty. Nie ważne czy wcinasz samą chemię czy nie. To zupełnie nieistotne, ma być masa mięsniowa, ma być redukcja tłuszczu. Ma 'wyskoczyć Ci żyłka'. Masz stanąc na podium. Dietetyka kliniczna z kolei, nie pozwoli Ci jeść aspartamów. Nastawiona jest na zdrowie! Z D R O W I E ! To miedzy innymi dlatego mimo tylu lat ćwiczeń nie mam kraty na brzuchu. A druga część to moje lenistwo i niechęć do redukcji :-D Zresztą, nawet nie uważam, żebym miała z czego robić redukcje - ale to już mój zmysł estetyki :-P
Co ciekawego mamy w składzie?


  • Syrop glukozowo - fruktozowy (na etykiecie niekiedy występujący pod kilkoma różnymi nazwami) - Nie występuje on w naturze. Pozyskiwany jest z kukurydzy, gdzieś w jakimś laboratorium. Z punktu widzenia chemików - zdrowy. Bo co w nim niezdrowego? Jednak sam fakt powstawania w labo jest dla mnie odstraszaczem apetytu. Komu zdarzyło się jeść w takich okolicznościach, ten wie o czym mówię.

Nie zrozumcie mnie źle, bardzo lubię moje badania, sceneria laboratorium mnie odstresowuje. Ale... stawiam jednak na naturę. Sami przyznacie, że średnio zaostrzające apetyt tło. 







Do myślenia również daje fakt, iż syrop jest tańszy i słodszy niż cukier, przez co bardziej opłacalny dla producenta. Jeżeli 'ktoś' proponuje mi FIT batona za 5zł i uważa, że jego baton jest 'zdrowszy i bardziej fit' niż zwykły baton, a przy tym 2 razy droższy... no wypadałoby chociaż zaskoczyć mnie 'lepszym składem' ...a niestety.

Epidemia nadwagi której wybuch miał miejsce w latach 70. XX wieku jest zdaniem naukowców związana z wprowadzeniem syropu na rynek. Badania wskazują, iż spożywanie go jest głównym powodem wzrostu stężenia trójglicerydów wśród populacji, a za czym idzie --> stłuszczenia wątroby.

  • Olej palmowy - nie uważam, że olej palmowy jest najgorszy, bo jest najtańszy (tak, jest najtańszy) Olej palmowy jest najgorszy, bo ten występujący w żywności jest utwardzony. Podczas utwardzania dochodzi do przekształcania konfiguracji cis (pożądanej) do konfiguracji trans. Czeste spożywanie tłuszczów trans koreluje ze zwiększonym ryzykiem chorób serca. Ma również związek z powstawaniem nowotworów oraz insulinooporności. Czy warto ryzykować?
To również zła wiadomość dla Wegetarian pasjonujących się w 'smalcu roślinnym'. Jego głównym składnikiem jest olej palmowy. Nie wygłupiajcie się, zjedzcie lepiej ten normalny. Nikt nie musi o tym wiedzieć...
Tak, mi też smalec roślinny smakuje. Ale wybieram jednak:






Źródła:
-bebzol.com
-foodforum
-WST-edu.pl - szkolenie



sobota, 16 stycznia 2016

Morsowanie. Rozwój. Strefa komfortu.

'Swoją przygodę z morsowaniem zaczęłam ...'

Taki żarcik. Nic nie zaczęłam, byłam zaledwie kilka razy więc żaden ze mnie mors, ale zamierzam bywać częściej i nie tylko w tym sezonie.

Dlaczego się tam udałam? -Zawsze chciałam!
A w nowym roku postanowiłam, że będę się bardzo, bardzo, baarrdzo intensywnie rozwijać. Tak się składa, że aby dokonać rozwoju - należy wyjść poza swoją strefę komfortu. Cieżko wyobrazić sobie mniej komfortowe warunki niż kąpiel w zalewie w środku zimy.
Przekraczanie swoich granic to też pojawienie się w miejscu w którym znałam bardzo niewiele osób... i wejście do wody przy temperaturze powietrza -13stopni ...jako jedyna z kobiet. Obserwując otoczenia mam wrażenie, że wiele osób - przynajmniej płci żeńskiej, uważa, że inni się nimi przejmują, zwracają uwagę, patrzą. Jest to poniekąd ograniczające i krępujące. Choć dla innych pewnie to stan pożądany :-D
Tak nie jest, każdy jest zajęty sobą i ma gdzieś to co robicie, czy biegacie, czy pocicie się na siłowni, czy wchodzicie w zimie do przerębla czy może macie na czterech literach najmodniejsze w tym sezonie legginsy idealnie podreślające wasze walory, czy wręcz przeciwnie - uwydatniające wasze braki - między innymi w charakterze. 
W tym wypadku, morsowanie jest też wyjątkowo mało lanserskim sportem ponieważ każdemu jest zimno i myśli tylko o sobie i o tym, by się rozgrzać i przebrać w suche ubrania. 

Lubię być z siebie zadowolona, to dodaje mi powera, a morsowanie mi to umożliwia.

Czytając o morsowaniu trafiłam też na wzmianke o rzekomym zaprzestaniu bólu w stawach oraz lepszym samopoczuciu przy astmie i alergii skórnej. Mam ogólnie problemy i z bólami migrenowymi i z 'łupaniem w kościach' od wielu, wielu lat, mam astmę - o której chyba nawet nikt do tej pory nie wiedział bo raczej mi nie przeszkadza... no i bardzo, bardzo wkurzające problemy ze skórą. Jeśli chodzi o łupanie w kościach i bóle stawowe - przeszło :) Jeśli chodzi o skóre - ciągle modyfikuję dietę więc nie wiem co mi pomaga :P

Nie wiem jak większość z Was, ale ja strasznie nie lubie zmian. Gdy jest 'dobrze' chciałabym, aby wszystkie dni były takie same. Stety/Niestety 'jedyną stałą jest zmiana' więc pozostaje mi tylko się z nią oswoić. Nie jestem typem człowieka który 'spoczywa na laurach' chcę ciągle więcej i lepiej więc tym bardziej w Nowym roku (NOWY ROK, NOWA JA :P) postanowiłam robić rzeczy których nigdy wcześniej nie robiłam - taki rok 'pierwszych razów'. I mam nadzieje, że kolejne lata też takie będą. Bo gdy coś zrobię po raz pierwszy - czuję, że mam moc!
Jestem trochę takim dzikusem, takie same uczucia towarzyszyły mi, gdy zapisywałam się na studia podyplomowe, na kurs trenerski - choć od dawna chciałam go zrobić, gdy przyszło 'co do czego' trzeba było wsiąść w busa i zwyczajnie tam pojechać - bałam się. Zastanawiałam po co mi to było... jak ja sobie poradzę - pewnie będę najgorsza. Tam będzie tyle obcych ludzi, jak z takimi rozmawiać...
Podobnie gdy jechałam na trening do Ewy Chodakowskiej - obiecałam sobie, że zrobię to. I oczywiście pełna obaw po nieprzespanej ze stresu nocy, jechałam jak na ścięcie - tyle obcych ludzi!
I jakoś nikt mnie nie zjadł. Tak samo gdy pierwszy raz pojechałam w góry (no dobra nie pierwszy, ale pierwszy raz po nich spacerowałam) i zupełnie na spontanie wdrapałam się na szczyt. Schodząc miałam ochotę płakać. Po co? Na co mi to było?! Mogłam przecież zostać w domu i 'pierdzieć w stołek'

Nie wiem w którym momencie mojego życia mi się to zrobiło - chyba całkiem niedawno, bo kiedyś nie straszne mi były zmiany. I teraz czas do tego wrócic! To moje wyzwanie!

Nie wiem, czy i Wy tak macie, ale zawsze w dzień w który coś mi się uda - czuję, że mogę góry przenosić. Euforia. I can do it! ...a potem wstaję rano następnego i '...oj w zasadzie nic takiego nie zrobiłam, każdy by to zrobił, gdyby tylko chciał, z czego ty się głupia cieszysz...'

Tak czy inaczej. Mogłam być przecież wesołą grubaską robiącą protezy zamiast iść na dietetykę i spełniać swoje marzenia. Nic wielkiego by się przecież nie stało... Dla świata może i nie. Ale jak wyglądałby wówczas mój świat?
Ps. No ale musicie przynać, że zdolności manulane mam też na niezłym poziomie. ^^ To tylko wymodelowana w wosku proteza częściowa.

Mogę Wam powiedzieć jedynie, SPEŁNIAJCIE SWOJE MARZENIA, idzcie za głosem serca i nie bójcie się. Nic nie jest straszniejsze, niż życie ktorego wieść nie chcemy. 





czwartek, 14 stycznia 2016

Dlaczego każda dieta jest skuteczna w 100% (jeżeli jest stosowana). Dlaczego żadna dieta nie jest skuteczna w 97%.

Zawsze myślałam, że Psychologia jest dla nudziarzy i zupełnie mnie nie interesuje. Podobnie jak Wiedza o Społeczeństwie, Historia czy Matematyka.
A potem dowiedziałam się, że od dawna interesuję się Psycholgią. Wiadomo, nie typowo akademicką ale Psychologią Motywacji. 

Od zawsze wszyscy uważali mnie za 'strasznie pozytywną' zdałam sobie z tego sprawę gdzieś w czasach Liceum, szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiałam, co we mnie takiego niby pozytywnego bo nie skupiałam się nigdy na tym, żeby myśleć w ten sposób. Z tym się urodziłam i takim byłam człowiekiem. 

System mnie nieco popsuł. Teraz już nie jestem tak pozytywna jak kiedyś i czasem brakuje mi tego pełnego optymizmu spojrzenia na świat któro kiedyś stale mi towarzyszyło, ale teraz zupełnie 'świadomie' staram się to zmienić.

...i chyba z 'pozytywnym skutkiem' bo coraz częsciej zasypiam z myślą - 'ale super mam takie szczeście, że jutro rano będę mogła wstać i ze spokojem napić się zielonej kawy' ...którą uwielbiam!

Dygresja. Post nie jest o mnie.

Studiując Psychodietetykę, miałam bardzo ciekawe warsztaty z Psychologiem/Dietetykiem. Pani dr przytoczyła dwa badania o których dosyć często myślę gdy w grę wchodzi ktoś, kto chce schudnąć i pojawia się w moim życiu. Obojętnie czy jest to osoba którą widuję 'gdzieś' i widzę jak codziennie dba o swoją dietę, je przygotowane przez siebie 'fit' <-- dla społeczeństwa (ale nie dla mnie) produkty, a mimo to staje się z dnia na dzień coraz grubsza. Czy gdy widzę kogoś kto opowiada mi o tym, jak jest już na 78236418765378 diecie bo po diecie białkowej, tłuszczowej, niskowęglowodanowej, bogatoresztkowej, bezresztkowej i milionie innych nie schudł - WIADOMO, WINA DIETY! 
Nie podchodze do ludzi, nie zaczepiam ich i nie tłumacze z dwóch powodów. 
1.) Ludzie nie chcą pomocy i nie lubią gdy ktoś mówi im prawdę.
2.) Kosmetyczka nie zaczepia Cie na ulicy i nie zaczyna nagle 'regulować Ci brwi' czy 'malować paznokci'.

Tak czy inaczej.
  1.  Jeżeli masz chorobę autoimmunologiczną - już wspominałam na przykładzie insulinooporności - nie schudniesz będąc 'fit' jak wszyscy.
  2. Każda dieta działa w 100% jeżeli jest stosowana. Więc jeśli chodzisz do dietetyka aby się przechwalać i być na 'topie' a gdy nikt nie widzi jesz wszystko jak leci - również nici z Twojej szczupłej sylwetki. Natomiast jeżeli stosujesz rady dietetyka i nie chudniesz. Zmień go, bo prawdopodobnie masz problemy których on nie potrafi rozwiązać (jest nastawiony na sporty sylwetkowe, wyliczanie bilansów albo traktuje Cie schematycznie.)
  3. 97% osob które stosowały diety, i schudły. Wraca co swojej pierwotnej sylwetki w ciągu roku. Żadna dieta nie jest skuteczna. Więc jakim cudem mi udało się wybudować sobie zupełnie nowa sylwetkę i od kilku lat już ją utrzymać? 

Te 3% to osoby które zmieniły swoje życie. Znalazły nowych przyjaciół o podobnej pasji, Nie czekały, aż DIETA dobiegnie końca.

Dlatego min. nie lubię słowa DIETA. Jestem bardzo przeciwna wszystkim DIETOM. A preferuję JADŁOSPISY. Zdrowe i zbilansowane. Ciekawe, nie nudne. Proste. Szybkie. Fajne. Dieta owszem, jest konieczna ale nigdy w przypadku zdrowych osób.
I tym dla mnie jest dietetyka. Po części czystą Psychologią. To tak jak z rzucaniem palenia. Wstań rano i powiedz sobie 'będę żył jakbym nigdy wcześniej nie palił' i zrób to.

Wstań rano i powiedz 'będę żył jakbym nigdy nie znał smaku słodyczy czy fastfood'ów' i zwyczajnie, ZRÓB TO. 
Mi się udało. 

A też myślałam, że to całe odchudzanie to stek bzdur i taka już muszę być. Grubsza. Też czytałam w gazetach o róznych dietach i kupowałam produkty 'light' czy 'fit' ... ^^Sprawiłam sobie nawet psa, bo przeczytałam w Shape, że to mnie zmusi do aktywności. To akurat prawda :)

Więc pamiętaj - lenistwu i lansikowi powiedz nie. Szukaj pomocy, od tego są lekarze, dietetycy, psychodietetycy, psychologowie a nawet kucharze. 




Źródło:
-demotywatory.pl
-memgenerator.pl







środa, 6 stycznia 2016

Kupa. Z pupy temat.

Temat dziś, ewidentnie z pupy. Może niezbyt zaostrzający apetyt - ale jaki istotny! Wiadomo, gdy go pisałam, na chwile przestałam być kobietą. Ah oh, przecież kobiecie nie wypada.

Dietetyka jest fajna. Jest ciekawa, taka 'pokręcona', niektórzy powiedzieliby 'czysta' ...no dobrze, chyba tylko Ci którzy tak naprawdę nie mają z nią nic wspólnego. Dietetyka to nie tylko to - co w siebie wkładasz. To też to, co dzieje się z pokarmem w Tobie... oraz to, co z Ciebie wychodzi.

Wbrew pozorom, zamiast szybko spuszczać wodę powinniśmy nasze stolce oglądać. Tak, z zainteresowaniem. Tak naprawdę oglądanie naszej kupy może nie tylko przynieść nam informacje na temat tego - co nas odżywia, co nam szkodzi... ale też niekiedy poinformować nas o niebezpiecznych stanach w naszym wnętrzu. Pamiętajmy, że 90% serotoniny (hormonu szczęscia) powstaje w jelitach - mając problem z serotoniną (jest prekursorem melatoniny - normuje sen) -> mamy problemy ze snem.
20% hormonów tarczycy - powstaje w jelitach. Masz chorobę autoimmunologiczną? Zamiast doszukiwać się przyczyn w genetyce, poszukaj ich w nawykach żywieniowych swojej rodziny. 90% osób chorych na depresje - również ma problemy z jelitami...
Zaufajmy naszym jelitkom, one niekiedy wiedzą lepiej.


Biorąc pod lupę naszą kupę :-D jej skład to:
-75% wody (dzięki obecności wody jest dostatecznie miękka aby gładko nas opuścic :-D )
-1/3 bakterie (które w dolnym odcinku naszego układu pokarmowego już się nie przydadzą)
-1/3 niestrawione włókna roślinne (tak, z tego powodu właśnie dietetycy i lekarze zalecają jeść błonnik - aby podrażnić jelitka i go wydalic)
-1/3 zbędne substancje (leki,cholesterol,barwniki)

Barwa:

Brązowa, żółtobrązowa - Zdrowy stolec. Barwę naszym odchodom nadają rozpadające się krwinki które to zmieniają się (podobnie jak nabite siniaki) od barwy czerwonej po zieloną następnie żółtą ...kolejno przez wątrobę są transportowane do jelit gdzie osiągają barwę brązową.

Jasnobrązowa do żółtej - 1) Pacjent cierpi na Zespół Gilberta - wydajność enzymu odpowiadającego za rozkład krwi wynosi zaledwie 30% -> mniej barwnika w jelitach, stąd nieprawidłowa barwa. NIE JEST TO POWAŻNE SCHORZENIE, jest natomiast dość popularne.
2) Oznacza problemy z bakteriami jelitowymi. Które to nie pracują jak powinny, powodem może być chociażby zażyty antybiotyk czy też biegunka.

Jasnobrązowa lub szara - Oznacza zerwanie połączenia pomiędzy wątrobą a jelitami. Co jest przyczyną tego, iż do do kału przestał trafiać barwnik odpowiedzialny za kolor kału. NATYCHMIAST NALEŻY UDAĆ SIĘ DO LEKARZA!

Czarna lub czerwona - Oznacza, iż do kału dostają się całe krwinki. W przypadku hemoroidów jest to rzecz normalna - jasna krew w stolcu. Jednak jeśli nie cierpimy na tę dolegliwość powinniśmy SKONSULTOWAĆ TO Z LEKARZEM.

Konsystencja
Szybka ściąga z konsystencji kupy. Prawidłowa konsystencja to kupa 3 i 4, jednak prawidłowsza jest czwórka :-D

Istotne jest, aby stolec nie wpadał do toalety z pluskiem. Mianowicie 'plusk' oznacza obecność niestrawionych resztek. To może wyjaśnić min. problem niektórych ludzi z przewlekłą anemią - ich organizm nie potrafi przyswoić żelaza ponieważ nie umie trawić mięska które dana osoba mu dostarcza. Po raz n-ty powtarzam. To, że coś zjadamy - nie oznacza wcale, że nasz organizm to przyswaja. 

Kilka razy już powtarzałam, żyjemy w zbyt wygodnych czasach. Tym razem mam na myśli nasze toalety, zupełnie nie przystosowane do funkcji którą powinny pełnić. Pozycja przyjmowana poczas wypróżniania powinna przypominać tę - którą przyjmują zwierzaki. Przykuc, pupa poniżej kolan. Coś takiego.

Ok, to był żart... chodziło o to:




Żaden człowiek nie może żyć w pełnym zdrowiu - mając chore jelita. Więc... Przyglądajmy się naszym odchodom! :-D
Unikajmy antybiotyków (po chociażby jednym zażyciu tego specyfiku - nasza flora bakteryjna nigdy już w pełni się nie regeneruje), unikajmy antykoncepcji hormonalnej (działanie na jelita podobne do antybiotyków). Dbajmy o to w siebie wkładamy i o ironio! Dostarczajmy sobie naturalnych probiotyków!




Źródła:
-'Historia wewnętrzna'
-'Zdrowie zaczyna się w jelitach'
-sadistic.pl
-wrzuta.pl
-zpazurem.pl
-pinger.pl
-kwejk.pl


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Insulinooporność. Ratunku, nie mogę schudnąć.

Insulinooporność. Zmora tych którzy są na diecie i nie chudną. Dlaczego?
Przecież wszystko robią zgodnie z zaleceniami dietetyków? Rano jedzą owsiankę, potem świeżo wyciskany sok. Na obiad kaszka z mięskiem i warzywkami, podwieczorek - kawałek szarlotki a na kolacje sałatka bez węglowodanów. Raz w tygodniu cheat meal. 3razy w tygodniu trening. Książkowo.

TE WSZYSTKIE DIETY NIE DZIAŁAJĄ, CI DIETETYCY NIE MAJĄ O NICZYM POJĘCIA. NIE DA SIĘ SCHUDNĄĆ.

Pacjenci z insulinoopornością to zupełnie inna bajka. Nie sprawdza się na nich to, co sprawdza się na 'zdrowych' pacjentach.
Dlatego warto o tym wspominać. Możesz schudnąć, możesz! Tylko potrzebujesz dobrego dietetyka. I musisz słuchać jego zaleceń.

Czym jest insulinooporność?
Jest to nadmiar insuliny w organiźmie. Może wiązać się również z podwyższonym cukrem, ale nie musi. Gdy mamy wysoki poziom insuliny w ustroju - zablokowane jest wydzielanie glukagonu.

Glukagon - umożliwia glikogenolizę w wątrobie i mięśniach szkieletowych. 
= Umożliwia spalanie tkanki tłuszczowej.

Podczas gdy zablokowane jest wydzielanie glukagonu tyjemy nawet jeśli poddajemy się ostrym treningom i głodujemy. Jemy coraz, corazzz mniej, ćwiczymy coraz, corazzz bardziej... efektów brak.
= Komórki mięsniowe są zablokowane na działanie insuliny.
= Nadmierna aktywność fizyczna powoduje nadmierne wydzielanie kortyzolu (hormonu stresu) który to podbija poziom insuliny we krwi. 
^^ Właśnie dlatego tak ciężko schudnąć przy tym schorzeniu ponieważ ani ścisła dieta, ani ostry trening nie przynoszą efektów.

Przy insulinooporności kompletnie nie sprawdza się liczenie kcal. Zupełnie nie istotne jest - jak kaloryczny jest produkt, a to - jakie reakcje wywołał on w Twoim organiźmie.

Co powoduje wzrost wagi:
-Zboża glutenowe.
-Alkohol (każdy!)
-Słodkie warzywa (marchew, buraczki)
-Guma do żucia
-Wyobraźnia (nasz mózg łatwo nabrać)
-Słodycze
-Podjadanie.

Zalecenia?
-Znajdz dobrego dietetyka. Od niego zależy Twoje zdrowie, naprawdę. Wygląd jest w tym przypadku bardzo mało istotny.
-Jedz 4 posiłki dziennie w tym nie częściej niż co 4h. Potrzeba 4h aby włączyło się wydzielanie glukagonu i energia była czerpana z kwasów tłuszczowych.
-Między posiłkami pij tylko wodę! Wszystko co ma smak (czystek,herbaty,kawa) powoduje skoki insuliny.
-Jedz tłuste posiłki! Tłuszcz spowalnia wyrzut insuliny!
-Ogranicz białko
-Wyrzuć z diety węglowodany proste
-Postaw na bez węglowodanowe śniadanie i węglowodanową kolację
-Pamiętaj, że kcal nie mają żadnego znaczenia. 
-Zrezygnuj z czegoś takiego jak 'cheat meal', nie dość, że na wadze może pokazać się +kilka kg w ciągu tygodnia, to 'wracając' do diety cały kolejny dzień będziesz 'chodzić po ścianie' i 'spać na stojąco'
-PAMIĘTAJ, ŻE NIEMOŻLIWE - NIE ISTNIEJE. Ciężką pracą, samodyscypliną i wytrwałością możesz schudnąć przy każdym schorzeniu i długie, długie lata cieszyć się świetnym zdrowiem, piękna sylwetką i extra kondycją.

A jak moje spełnianie siebie w nowym roku?
-Upiekłam swój pierwszy w życiu chleb.
...oraz
-Wybrałam się na kąpiel w zalewie!




Źródła:
-jeja.pl
-zszywka.pl
-foodforum 4(10)/2015