wtorek, 22 listopada 2016

Zacząłem zdrowo żyć, a stan moich włosów, paznokci i cery uległ nagłemu pogorszeniu. Jak to możliwe?

No, to przełamałaś się.
Wstajesz 2h wcześniej, idziesz pobiegać, wracasz, szykujesz owsiankę z owocami na mleku bez laktozy. Pakujesz pudełka na cały dzień poza domem. I oczywiście wodę, bez wody nie wychodzisz z domu! Obładowana jak tragarz (bo z dwiema torbami) śmigasz do pracy rowerem. Nie przesadzasz z kawą, nie tykasz Tigerów. 

Nie spoglądasz nawet w stronę kolorowych napojów i z zegarkiem w ręku pilnujesz godzin jedzenia posiłków. 
Początki są piękne.
Jesteś taka nakręcona, że niekiedy po pracy potrafisz jeszcze odpalić Chodakowską i sobie pyknąć Killer'ka na rozgrzewkę przed nauką.
Jest wspaniale.
Aż przychodzi taki dzień, gdy nie masz siły wstać z łóżka 2h wcześniej. Nie masz siły przygotować pudełek, nie patrzysz nawet w stronę swojego partnera a na łóżko spoglądasz z tęsknotą za snem. Tylko.
Mimo tego, że schudłaś kilka niezłych kg i znajomi komplementują Cię na każdym kroku... (no dobrze, wiem, że częściej mówią żebyś dała sobie spokój z tą dietą bo wyglądasz źle i widać, że jesteś przemęczona). Masz dość. Wypadają Ci włosy, łamią się paznokcie, cera jest ziemista, masz wory pod oczami, wypryski. Biegunki, albo zaparcia. Analizujesz, dochodzisz do wniosku, że pewnie przesadziłaś z 'odchudzaniem' albo, że zdrowy tryb życia nie jest dla Ciebie. 'Przyjaciółka' podsuwa Ci opcję, że pewnie wpadłaś w anemię od tego 'głodzenia'. I przerywasz.

TO NIE TAK.
Toksyny, które uwalniają się z tkanki tłuszczowej podczas 'odchudzania' przedostają się do krwioobiegu. Twoja wątroba musi sobie z nimi jakoś poradzić. Masz prawo czuć się 'zatoksyczniona', nazywamy to Efektem odbicia.
To zupełnie normalne, przejdzie. Nie warto się poddawać ;-)


piątek, 18 listopada 2016

Dlaczego tłuszcz nie tuczy?

Strasznie nie lubię gdy ktoś mnie pyta 'czy to tuczy'?
Jeszcze bardziej nie lubię, gdy ktoś mówi mi co tuczy a co nie tuczy. Albo pyta 'jak tam Twoja dieta'
(...)

Nie znam wyników Twoich badań, nie wiem co Ciebie tuczy. Za to doskonale znam swoje i wiem, że mnie nic nie 'tuczy'. Więc nie potrzebuje niczyich rad. Choć też nie do końca wiem, co ten czasownik miałby oznaczać.
Słuchania 'nowości' ze świata żywienia powtarzanych od X lat też nie potrzebuje, bo czytam badania i doszkalam się na bieżąco. 

Jak to się dzieje, że TŁUSZCZ który od lat obwiniany jest o 'tuczenie' wcale nie tuczy? 
Jak to możliwe, że osoby odchudzające się powinny go spożywać?

A no, Tak to.

Mimo, iż 1g tłuszczu to 9kcal (a więc dużo), tłuszcz zazwyczaj nie odkłada się w formie tkanki tłuszczowej ponieważ nie potrafi podnosić poziomu insuliny. Dzięki jedzeniu tłustych potraw (np. słoniny) jesteśmy syci dłużej - w efekcie jemy mniej.
Jemy mniej, ale to co zjadamy jest również bardziej biodostępne w efekcie - jemy mniej a wchłaniamy więcej. Jesteśmy szczuplejsi a zarazem bardziej odżywieni. I liczenie kalorii nie ma tu racji bytu i jest bez sensu.
Tłuszcz który 'tuczy' to ten poddany działaniu wysokiej temperatury czyli zawarty w chipsach, lub smażony taki jak we frytkach. 
Oczywiście taki spalony tłuszcz posiada taką samą wartość kaloryczną, powoduje jednak powstawanie w organizmie stanów zapalnych - które są również przyczyną min. powstawania nowotworów.




środa, 16 listopada 2016

Jestem uzależniona od internetu, ale zamierzam z tym walczyć.


Może to i XXI wiek, może nawet to jest zupełnie normalne. Ale mnie to zwyczajnie denerwuje. Stoję w kolejce, wyciągam telefon, patrzę na niego (co jest przecież bez sensu) i odkładam. Czekam, aż zagotuje mi się woda na herbatę - zerkam do telefonu bo przez te 5min i tak przecież nic nie zrobię. Mam średnio interesujący wykład? Spędzam go pisząc z kimś znajomym. Niestety zazwyczaj o niczym. Przychodzi do mnie koleżanka, mówi co zrobić jej do picia... a potem patrzę na nią i widzę, że może i coś do niej dociera, ale bardziej interesuje ją jej tablica na fejsie. A już totalnie drażni mnie, gdy ktoś prowadzi z telefonem w ręku. Serio, uważam, że pewne rzeczy są dla mądrych ludzi... dla baranów - mleko.

Coraz więcej młodych ludzi nosi okulary. Coraz więcej robi mega błędy (dumnie mogę powiedzieć, że ja się do nich nie zaliczam bo kiedyś robiłam jeszcze gorsze i jeszcze więcej) :-P
Ale najbardziej wkurza mnie w tym wszystkim fakt, że to nie rozwija i nie jest produktywne. Ja cierpię na odwieczny brak czasu. Czym bym się nie zajmowała - ciągle mi go brakuje. Chyba nawet wiem dlaczego.

Wczoraj, spędziłam przed telefonem i komputerem 8h 5min. Serio. 
Na swoją obronę, mogę powiedzieć, że jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej, artykułu, planowania prezentacji na konferencje i poszukiwania tematu i literatury, codziennie muszę też odbierać i wysyłać mejle + dopinać jakieś tam projekty i inne zobowiązania.
Ale z uwagi na to, że przez cały dzień zapisywałam czas trwania mojego bycia online wiem też, że poranne wejście na chwilkę podczas przygotowywania porannej herbatki (tej ratującej życie) zajęło mi 20min na niepotrafięokreślićco. 
Jasne, pewne sprawy musiałam załatwić, ale uważam, że gdyby nie fejsik włączony w tle i przerywy w pisaniu - na licencjat zamiast 5h straciłabym 3. A pozostałe dwie mogłabym spożytkować na spacer, naukę, czytanie książki, planowanie artykułu na bloga czy interesujący artykuł lub chociażby gazetkę. Nie, nie bieganie - bo wczoraj był dzień nóg.
Ze znajomymi mogę przecież spotykać się na saunie zamiast messengerze. Da się połączyć przyjemne z pożytecznym, więc dlaczego tego nie robie?

Nie wiem. Ale zaczęłam od zrobienia najgorszego. Rozliczenia się przed samą sobą z tego co wyprawiam, bez oszustw. A nawet przyznałam się do tego publicznie. AŁĆ.
Jestem uzależniona od porannego czytania blogów jak w dzieciństwie Drużyny A czy MacGyver'a.



poniedziałek, 14 listopada 2016

'Od jelit do mózgu i z powrotem' + Konferencja dla zdrowia. Pracowity weekend.

Jestem w zasadzie nieprzytomna. Po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna mało spałam (nie służy mi to) a rano zwlekłam się jeszcze na poranne bieganie, i zaliczyłam 11km. Nie wiem jakim cudem.
Mam chyba zbyt silne poczucie obowiązku, gdy się z kimś umawiam. Nic nie może mnie zatrzymać ;-D
Dlatego ogarniam, co muszę, wracam spać. A obowiązki muszą poczekać do wieczora + świat nie może się zawalić.

Weekend zaczął się dla mnie tragicznie. Na Konferencję Dla Zdrowia - 'Jak zmianą nawyków wspomagać leczenie chorób cywilizacyjnych' dotarłam w ostatniej chwili. Mimo, iż z domu wyszłam pół godziny wcześniej (lubie mieć zapas czasu) nie przyjechały 2 busy którymi miałam jechać. Ten który dojechał, psuł się w trasie i jechałam ze średnią prędkością 30km/h.
W nocy spałam mało, więc do Warszawy dotarłam średnio przytomna, standardowo (jestem kobietą 100%) nie mogłam zorientować się w terenie a nikt z napotkanych osób nie potrafił mi powiedzieć z którym mam iść kierunku - dodam, że miałam zdjęcie mapy ale mój telefon postanowił, że go nie otworzy! (trasa to 10min marszu), ale udało się. Dotarłam 2h zbyt wcześnie. Na szczęscie miałam ze sobą książkę Dagmary Skalskiej - 'Pokochaj swoje ciało'. Z uwagi na to, że panicznie boje się dużych miast i strasznie byłam zestresowana tym, że mogę nie zdążyć na busa powrotnego (pomyliłam godziny wydarzenia - typowa ja) no i, że zaczęło się Prawo Czarnej Serii, stwierdziłam, że to co czytam z miejsca wprowadzam w życie. Zrelaksowałam się.
Zdążyłam na busa powrotnego do Lublina, następnie do mojego miasteczka... i ogarnęłam, że zgubiłam moje ukochane rękawiczki, które w dodatku dostałam w prezencie. Było mi tak bardzo przykro... ale stwierdziłam, że jeżeli faktycznie je zgubiłam to już moje nerwy nie pomogą, nie wpłynę na tą sytuację. Więc znów się zrelaksowałam, bo przecież mimo wszystko to był dobry czas. 
... Dziś rano dostałam wiadomość, że rękawiczki się znalazły i są do odebrania. 
Nigdy już nie będę się denerwować.

Po co o tym piszę? Kogo to niby obchodzi?
A, no! Dziewczyny z MedFood poruszyły temat naszej psychiki. I efektu placebo oraz nocebo.
Podobno najsilniej działa placebo w Psychiatrii ale... również Chirurgii (o ironio! Wyobrażacie sobie operację która nie została przeprowadzona u części pacjentów, ale u 100% zrobiono szwy i 100% wyzdrowiało?) dla mnie bomba! 
Natomiast nocebo (wydarzy się na źle) najsilniej działa w Onkologii. Człowiek może życ z 'rakiem' kilka/kilkanaście lat i czuć się świetnie a gdy dowie się, że choruje - umiera/pogarsza mu się w bardzo szybkim tempie. I tu również dziewczyny powołały się na badania. Ciekawy przypadek Pana, który poszedł do kontroli do lekarza i dowiedział się, że ma nowotwór i zostało mu 6 tygodni życia. Pacjent po 6 tygodniach zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że lekarz postawił mylną diagnozę. Pacjent był zdrowy. A przyczyna śmierci nie jest znana. 

Dbajmy o higienę swoich myśli. Może warto się czasem poruszać chociażby dla równowagi w głowie?
Wiem, że łatwo mówić. Sama szybko się denerwuję. Ale chyba czas się zmotywować do zmiany i popracować nad sobą? Przecież te nerwy i tak z niczym nie pomagają ;-)








Źródło:
-Informacje, ze szkolenia 'Od jelit do mózgu i z powrotem'
-Motywujemy24.pl


wtorek, 8 listopada 2016

Masz depresje? Brak chęci? Słabą pamięć? A może ADHD i za dużo odwagi? a może to przez pasożyty?

Depresja? Brak chęci do barwnej egzystencji? Pogłębiający się dół? Jesień?
Nadpobudliwość? Bez sensowne, ryzykanckie zachowania?
a może to zaledwie zmiany w mikroflorze jelit?

Kiedy chcesz sie zabić - ale najpierw herbatka. Jest moim ulubionym jesiennym memem. Odczuwam z nim głęboką więź - mniej więcej tak wygląda mój każdy poranek. Po zielonej herbatce jest już mega lepiej.

Dygresja, przepraszam.

Wiele patogenów oddziałuje na nasz umysł. Jak to w życiu. a raczej jak to w środowisku. jak to w łańcuchu pokarmowym. 
Większości z nas ciężko to sobie wyobrazić, mianowicie - na nastroje i zachowanie 'mają przecież wpływ TYLKO choroby psychiczne'. Mikroflora a raczej jej brak, czy ta nieodpowiednia przecież nic nie znaczy. Miliony ludzi odżywia się byle jak i żyje. Ps. Miliony much jedzą odchody, dlaczego Ty nie jesz? Miliony much nie mogą się mylić.
  • Treponema pallidum - bakteria która ma zdolność przedostania się do rdzenia kręgowego i mózgu przejmując tym samym kontrolę nad układem nerwowym [Przyznajemy się kto ogląda The Walking Dead] w swoiste 'zombie'? Powoduje stany depresyjne, wahania nastroju, stany psychotyczne. Tak, to bakteria powodująca Kiłę - nic w tych czasach nie jest już bezpieczne!
  • Toxoplasma gondi - Gryzoń z tym pierwotniakiem przestaje odczuwać strach przed drapieżnikami. W tym przypadku chodzi o kot - które są żywicielem ostatecznym. Odważna mysz z większym prawdopodobieństwem zostanie zjedzona przez kotka, w którego wiele zamknie się cykl rozwojowy Toksoplazmozy. Wygra pierwotniak który będzie wraz z odchodami kota roznoszony...
  • Rabies virus - wirus wścieklizny. Powodujący nadmierną odwagę, agresję. Przyspiesza to rozprzestrzenienie wirusa. Co jest wysoce niebezpieczne. 

Jeśli chodzi o jałowość mikroflory, to 'czyste' myszy (z brakiem jakichkolwiek bakterii w przewodzie pokarmowym)
  • są ryzykantami, mistrzami sportów extremalnych, niczego się nie boją oraz mają problemy z pamięcią - co nie wróży im długiego życia poza laboratorium. 
  • po skolonizowaniu ich przez bakterie układu pokarmowego myszki stają się ostrożne. Diametralnie zmienia się ich podejście do życia. Ale... tylko w przypadku, gdy skolonizowane zostaną zanim osiągną dojrzałość. 
Prawdopodobnie, podobnie będzie wśród ludzi - więc im szybciej wprowadzimy dzieciom nawyk dbania o to, co w siebie wkładają - tym lepiej!


Czasami mamy w tym roku piękną jesień, a czasami nie.
[w głowie śpiewa mi się Omnadrenowy rycerz]. Gdy mamy piękną, warto pobiegać po lesie i staczać się z wąwozów, wybrudzić w kałuży i takie tam (wzbogacając oczywiście mikroflorę!)







Źródło:
-Sonnenburg Erica, Justyn "Zdrowie zaczyna się w brzuchu"