środa, 14 grudnia 2016

O tym jak działa palenie papierosów i jak rzucić.

Mimo, iż palenie nie jest już tak modne jak kiedyś, jest w zasadzie bardzo passe... to sporo osób mimo wszystko pali. Oczywiście ja rozumiem, że jest milion powodów aby to robić. Ale na każdy jeden aby palić, są dwa aby tego nie robić.
Zdaję sobie sprawę z tego, iż przestrzeganie przed negatywnymi skutkami palenia nikogo nie zniechęca, podobnie jak oglądanie płuc palacza czy przyglądanie się gdy ktoś bliski umiera na chorobę spowodowaną przez nałóg. 
A jednak i tak sobie coś tam naskrobie.

Nikotyna w małych ilościach powoduje umiarkowany wzrost wydzielania adrenaliny i dopaminy. Stąd świetne samopoczucie palacza.
Tlenek węgla obecny w papierosach wiąże się z czerwonymi krwinkami ograniczając ich łączenie się z tlenem - czym grozi niedoltenienie chyba wszyscy wiemy.
Dym papierosowy osadza się na rzęskach w oskrzelach(nieustannie falujących, które usuwają z płuc śluz i malutkie ciała obce - przenosząc je w stronę jamy nosowo-gardłowej) tym samym pozbawiając je ruchu, co powoduje gromadzenie się w płucach zbędnej materii. 
Nikotyna podnosi również ciśnienie tętnicze i powoduję wzrost 'złego cholesterolu' - więc przestań zganiać na tłuszcz. 
Palenie osłabia również układ odpornościowy - więc nie płacz biedaku, że ta zima taka zła... 
Nowotworów natomiast nie muszę nikomu przedstawiać. Każdy wie jak są niebezpieczne a mimo to część osób świadomie kusi los.
 Jeśli chodzi o rzucenie palenia, znam tylko jeden sposób. Za to mogę potwierdzić jego skuteczność. Nie wiem czy istnieje inny. Dla mnie nie. 

  • Po pierwsze i najważniejsze - znajdź jakąś datę, jakiś moment w życiu, który sprawi, że od tej chwili nie będziesz chciał żyć z nałogiem. 'Od jutra' też działa. 
  • Wstań rano, i funkcjonuj jak gdybyś nigdy nie palił. Już wcześniej zaplanuj co będziesz robił gdy będą zapraszać Cię na papierosa w przerwie, bo nagle okazuje się, że masz dużo zbędnych 5minutowych przerw w ciągu dnia. I za każdym razem odpowiadaj 'dziękuję, nie palę'. Tak, będą patrzeć jak na idiotę i mówić 'zobaczymy za tydzień'. Trudno. Nikt nie musi wierzyć w Twoja silną wolę, ale Ty siebie nie możesz okłamywać.
  • Jeżeli nie wyobrażasz sobie pójścia spać bez nasennej fajeczki - przygotuj się na to, że nie będziesz mógł spać. Najpierw będziesz chodzić jak mumia w dzień, w nocy będziesz pobudzony. Gdy zaśniesz, będziesz się budzić. Więc zaplanuj co można robić wieczorami aby nie patrzeć bez sensu w sufit. Może jakaś aktywność wieczorami? 
  • Można rzucić palenie i schudnąć. Wystarczy zacząć ćwiczyć. Będzie ciężko kondycyjnie, ale pamiętaj, że to próba charakteru. Tylko słabi się poddają.
  • Może zdarzyć się, że zapalisz odruchowo. Wiem, że brzmi to idiotycznie ale nie raz i nie dwa na piwie ktoś poczęstuje Cię papierosem a Ty weźmiesz i dopiero po 2-3 'dymkach' przypomnisz sobie, że nie palisz. Zgaś. Albo dopal. Ale nie tykaj tego już więcej, a następnego dnia nawet nie zbliżaj się do paczki papierosów. Zresztą... najpierw pozbądź się tego okropnego posmaku z ust...






Źródło: 
-'Historia wewnętrzna serce' - Johannes Hinrich von Borstel

3 komentarze:

  1. Mnie pomógł e-papieros, ale potem właśnie pozwoliłam sobie "a, raz zapalę to co mi będzie" i znowu wsiąkłam. Przygotowuję się psychicznie na rzucanie, bo mój organizm buntuje się już na wszelkie możliwe sposoby :( Na razie rzuciłam energetyki i powiem, że to było banalnie proste, a piłam po kilka dziennie. Jak rzucałam palenie na e-papierosie (a potem z niego zrezygnowałam) to też nie było tak źle. Ale do tego trzeba się jednak przygotować, no i chcieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierze w Ciebie, więc dasz radę! Ps. czekam na info!! :)

      Usuń
  2. Ja rzucilam palenie w maju bedzie rok. I tak jak piszesz trzeba ustalic sobie date, zeby przygotowac psychike do tego kroku. Przyznaje, pomogl mi desmoxan ,bralam wedlug instrukcji na ulotce i juz nie pale:) byla to najlepsza decyzja jaka moglam podjac dla swojego zdrowia. Tylko jakies 2-3 tyg po rzuceniu palenia zaczelam odpluwac sluz i zostalo to do tej pory:/ mam nadzieje ze kiedys to w koncu przejdzie...

    OdpowiedzUsuń