poniedziałek, 16 listopada 2015

Ksylitol. Czyli człowiek nie jest kotem.

Odnośnie Ksylitolu, ostatnio coraz bardziej popularnego zamiennika sacharozy. Jakiś czas temu koleżanka - studentka Weterynarii wysłała mi zdjęcie, fragment swojego podręcznika akademickiego. Na owej fotografii było napisane, że Ksylitol podawany zwierzętom powoduje poważne dysfunkcje układu nerwowego. Szczerze mówiąc strasznie się przeraziłam, ponieważ planowałam go kupić do ciasta na 'gorsze dni'.
Ksylitolu oczywiście nie zakupiłam.
Moje zdanie dotyczące 'zdrowych' zamienników cukru diametralnie się zmieniło, doszłam do wniosku, że nie ma sensu ryzykować i kombinować.
Zupełnie niesłusznie.

Nadarzyła się okazja poruszenia tego tematu na jednym z wykładów przy okazji omawiania cukrzycy. Cukry polecane dla cukrzyków, setki razy słodsze, mniej lub zupełnie nie kaloryczne. I doszliśmy do Ksylitolu...
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaspokoiła ciekawości, więc podniosłam rękę i przytoczyłam Pani dr prowadzącej wykład historię opisaną powyżej.
Jaką uzyskałam odpowiedz?

Otóż Pani Doktor, również przytoczyła pewną historię. (jest to historia na faktach).

Pewnego razu było sobie dwóch naukowców, obaj wybitni w swojej dziedzinie. Zajmowali się badaniami dotyczącymi leków na choroby układu krążenia, chodziło dokładnie o leki 'nasercowe'.
Na początki leki te testowali na szczurach - wyniki były świetne!
Doszli do wniosku, że należy je przetestować na większych kręgowcach. Padło na koty, i tu również wyniki były godne podziwu.
Stwierdzili, że czas zacząć testować leki na ludziach. Skoro lek jest tak bezpieczny, nieszkodliwy i daje takie super efekty postanowili, że przetestują je na sobie.
Następnie policzyli dla siebie odpowiednie dawki według przelicznika którym liczone było dawkowanie kolejno, dla szczurów i kotów.
I zażyli.
Co dalej?
O mały włos a skończyłoby się to dla nich tragicznie.
Jaki wyciągnęli wniosek z zaistniałej sytuacji?

CZŁOWIEK NIE JEST KOTEM.

Ludzie mimo, iż bardzo podobno do zwierząt, jednak nieco się od nich różnią.
To, co jest szkodliwe dla nas, niekoniecznie będzie szkodliwe dla psa i odwrotnie.
Tak samo sytuacja wygląda jeśli chodzi o jedzenie przez psy ziemniaków czy choćby czekolady...

Dostałam nauczkę, nie powinnam doszukiwać się na siłę szkodliwości i wierzyć we wszystko co czytam, nawet jeśli są to podręczniki akademickie. Powinnam poszukać najpierw badań nt. Ksylitolu a nie z miejsca wszystko negować.
Ale jak to już kiedyś wspomniałam, tylko świnia nie zmienia poglądów :)

1 komentarz:

  1. A orzechy macadamia są podobno trujące dla psów ;-)
    Przynajmniej wg wikipedii :D A ja jadłem i żyję!

    OdpowiedzUsuń