niedziela, 21 lutego 2016

Po czym poznać dobrego dietetyka.

Coraz częściej osoby niezorientowane w temacie szukają porady dietetyka.
Fajnie, nie widzę w tym nic złego. Mówią, że kto szuka - nie błądzi, ale czy na pewno?
Gdy słyszę co polecają ludzie również mało zorientowani, to coś mnie trafia.
Gdyby ktoś zapytał mnie o dobrego księgowego - nie polecałabym nikogo, bo zwyczajnie księgowość jest dla mnie czarna magią. Tak samo jak prawo, dziennikarstwo, hotelarstwo, stosunki miedzynarodowe czy milion innych dziedzin o których wiem tyle, że istnieją.

Kim jest dla mnie dobry dietetyk?

Uprzedzam, nie jest to osoba która znana jest z nazwiska. Nazwisko to jedno, a sztab osób które pracują na to nazwisko, co zupełnie inna historia.

Dobry dietetyk do każdego pacjenta podchodzi indywidualnie. Dostosowuje mu godziny posiłków i sposób ich przygotowania do trybu pracy. Szanuje czas, zdrowie i portfel pacjenta.

Nie marnuje jedzenia. Układa jadłospis tak, aby otwarte już 'opakowanie sera' zużyć w całości, w najbliższym czasie.

Daje pacjentowi możliwość przygotowywania czasochłonnych posiłków na dwa, trzy dni.

Nie wykorzystuje w swoich recepturach produktów których pacjent nie lubi lub nie toleruje. Wyjątek oczywiście stanowią diety lecznicze.

Stale się dokształca.

Potrafi przyznać się, do swojej niewiedzy. Jeżeli po raz pierwszy w życiu spotyka się z danym zjawiskiem chorobowym i zwyczajnie nie wie jak podejść do danego pacjenta - mówi mu o tym. To żaden wstyd.

Primum non nocere.
Posiada odpowiednie wykształcenie. Niby najbardziej oczywisty punkt, a jednak.



Na podstawie wyników Twoich badań, określi czy podjadasz :P

Mówi tak, że chcesz go słuchać. Dietetyk MUSI być dobrym nauczycielem, to część jego pracy - mówić tak, abyś go słuchał. Słuchał i stosował wiedzę w praktyce. Od nauczyciela w szkole różni go tylko to, że od tego czy się nauczysz czy nie - NIE ZALEŻY TWOJA OCENA ZE SPRAWDZIANU - A TWOJE ZDROWIE, A NAWET ŻYCIE.

Wytłumaczy Ci, że bez Ciebie - Twoich wyrzeczeń, Twojej walki, Twojego przelanego potu, Twoich łez i Twoich CHĘCI - samo ułożenie diety - nic nie zmieni. Są jeszcze zalecenia, które również trzeba stosować.

Wysłucha Cię. Bo wie, że Twoje problemy nie muszą leżeć w Twoim ciele, a mogą w głowie.

Dobry dietetyk to nie ten - który przypisze Ci cudowne tabletki 'na odchudzanie'. To ten, który wyjaśni Ci, że takie nie istnieją. 


Pamiętaj. Dieta to tylko jeden ze środków do osiągnięcia celu. To od tego ile jesteś w stanie znieść zarówno psychicznie jak i fizycznie zależy powodzenie tego przedsięwzięcia. Przestaw w głowie co należy. Nie szukaj drogi na skróty. RUSZ SIĘ. Dietka, dietką - ale metabolizm napędzać trzeba. Ruszać się też trzeba. Jeśli nie teraz to kiedy? Młodszy niż dziś już nie będziesz!






Źródła:
demotywatory.pl
temysli.pl












14 komentarzy:

  1. Potwierdzam w całej rozciąłości :) Miałam właśnie dietetyka, który wydawał się dobry, spełniał nawet sporo punktów z tej listy. Udało mi się nawet schudnąć 3 kg w 2 miesiące z zaplanowanych 13, ale po tych dwóch miechach diety całkowicie wywrócił mi się tryb życia i koleś nie potrafił sobie z tym poradzić już. Słabo bardzo, bo ten tryb życia to po prostu stała praca przez 8 godzin plus jakieś 2 godz na dojazdy, a w domu posiłki trzeba by przygotowaywać sprawnie, zgrabnie i na parę dni w przód. TAk żyje większość ludzi i każdy dietetyk powinien w małym palcu mieć patenty na takie diety. Ten nie miał -.- No i poi tej jego diecie przybrałam w przeciągu 9 miesięcy 13 kg...
    Tak mwięc powyższa instrukcja jest cholernie dobra i cholernie prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne! Dietetyk sam sobie - do pracy tez musi cos sprawnie przygotować, więc powinien miec to malusim paluchu :)

      Usuń
  2. Jak zwykle nie mam nic do dodania bo przedstawiłaś temat krótko,zwięźle i konkretnie :) Amen! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam dwóch najlepszych dietetyków na świecie. Pati i Ja ;-)
    Ona zna się na rzeczy, ja znam się na sobie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem najlepsza, ale będę! :D
      hihi... No dokładnie, tak to działa, trzeba znać swój organizm, obserwować co nas służy a co szkodzi :)

      Usuń
  4. Cenne info. :p raz trafiłam do takiego dietetyka, który sam był gruby! Wydaje mi się ze źle to świadczy. Powinien sobą coś reprezentować ze dba o siebie a jednak było odwrotnie. I jego porady tez były średnie.. szczerze mówiac.
    shelikess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm... idąc tym tokiem myslenia ja (trener personalny/instruktor fitness) powinnam mieć krate na brzuchu i mega mięsnie. A to nie jest moją ambicją, wole być sprawniejsza i silniejsza, pozatym lubie to jak wyglądam alee... wiele osób przychodzi na dietetykę schudnąć, a to nie tędy droga. No i prosty przykład - nie pomogłem sobie, jak mam pomóc innym? Dla dietetyka ciało to tak 'trochę' narzędzie pracy, 'fajnie gdyby inni uważali mnie za zdrowego i szczesliwego w moim ciele' :)

      Usuń
  5. Cóż mogę dodać, pozostaje mi się tylko zgodzić :) Choć jak Ty nie masz pojęcia o księgowości, tak ja nie znam się na dietetyce, intuicyjnie jednak czuję, że taki powinien być dobry dietetyk i właśnie tak zawsze go sobie wyobrażałam. Być może w przyszłości do dietetyka się wybiorę - samej nieco kiepsko mi idzie "uzdrawianie" mojej diety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie można być super we wszystkim! :)

      Usuń
  6. Moim zdaniem do wszystkiego trzeba podchodzić racjonalnie. Nikt dobrym dietetykiem nie zostaje po ukończeniu studiów ani nawet po roku praktyki czy kilku praktyki. Pewne umiejętności nabywa się z czasem i tak jest w każdej dziedzinie życia. Poza tym jakimś weryfikatorem jest cena. Jak ktoś oczekuje, że za 30 zł za miesiąc dietetyk będzie stawał na głowie i robił wszystko by taka osoba schudła to jest po prostu ignorantem. Czego innego można oczekiwać płacąc 30 zł za miesiąc a 600 za miesiąc. W tym drugim wypadku można oczekiwać, że dietetyk to prawdziwy fachowiec i dopiero wtedy powyższe porady mają sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh oczywiscie, że studia nie świadczą o tym, czy ktoś jest dobry. W trakcie tych studiów można albo się prześlizgnąć albo ciężko pracować :) A ignorancją nazwałabym skończenie 'jakiegoś tam' kursu, schudnięcie czy nawet chodzenie kilka lat na siłownie - i nazywanie siebie specjalistą żywieniowym czy dietetykiem. Ignorancją jest też odchudzanie (nawet jeśli skuteczne) ludzi i nie przejmowanie się tym, jak odbije się to na ich stanie zdrowia (ignorancja lub niewiedza albo jedno i drugie). Weryfikatorem jest cena? Nie sądzę. Teraz w Polsce wielu jest drogich 'specjalistów' a nie wiem czy znają Cykl Krebsa, pozdrawiam :)

      Usuń