wtorek, 9 sierpnia 2016

Jak utrzymać dietę podczas wakacji?

Tak, każdy w roku akademickim wmawia sobie, że podczas wakacji stanie się super FIT, będzie codziennie biegać i zdąży zrobić formę przed wakacyjnym wyjazdem. Przez pozostałe 9-10 miesiecy nikt niema czasu bo praca, bo studia, bo obowiązki...

Ale w wakacje to ja dopiero wszystkim pokaże! Potem okazuje się, że im mniej obowiązków tym człowiek bardziej rozleniwiony i w efekcie nie zaczyna nawet się ruszać bo i po co? Skoro zaraz wyjedzie i będzie jadł co popadnie bo przecież nikomu nie chce się gotować samemu podczas urlopu - trzeba wypoczywać!

I się zgodzę i się nie zgodzę. 
Osobiście lubię jeść, lubię przygotowywać sobie jedzenie i lubię gdy to ktoś mi je przygotowuje.

Na diecie nie jestem i nie planuję być. Odżywiam się 'zdrowo' nie 'choro' :P
Nie pozwalam sobie na odstępstwa od tego stanu z uwagi na to, że każde szkodzi mojemu zdrowiu i dla mnie jest to mega motywacją. I uważam, że lepsza motywacja nie istnieje, bo czymże jest sylwetka?!

Jak mi się to udaje gdy przebywam poza domem?!
1. Patrzę na to, co w siebie wkładam.
Wybieram zawsze 'proste' dania. Przykład - Pstrąg, ziemniaczki, rukola, cytryna, ocet balsamiczny. Pyszne w swojej prostocie i raczej ciężko upchnąć tu sos z torebki nafaszerowany aspartamem. Ryba co prawda myślałam, że będzie pieczona... ale i tak była pyszna!
Ps. Odzwyczajony od chemicznych przypraw żołądek daje znać gdy zje coś z torebki. W tym przypadku nie dał.
Kolejne proste i pyszne jedzonko - również w całości opisane w karcie. Łosoś w sosie szafranowym, kasza jaglana, surówka z kiszonej kapusty. Niestety, danie miało jedną wielką wadę - było go mało! ;-D
2. Jeżeli mam ochotę na lody - to je jem. Jeżeli na ciasto - uważnie mu się przyglądam czy nie wygląda zbyt ładnie i zbyt chemicznie - zazwyczaj wygląda. 
3. Wszystkie dania zamawiam z ziemniakami, pieczonymi lub z wody. Nie jadam frytek w miejscach publicznych. Z wiadomych względów.
4. Nie jadam dań z sosami. Nie wyobrażam sobie Pań kucharek w nadmorskich kurortach gotujących świeże sosy np. z pieczarek. Niestety są z torebki. A mój organizm takich przysmaków nie toleruje.


Ja mentalnie wciąż na wakacjach. Chociaż ciałem codziennie w szpitalu ;-D
Apropo, zadań rozwojowych. W sobotę po raz pierwszy w życiu poszłam na grzyby! No dobra, drugi... Drugi z uwagi na tragizm pierwszego ;-D













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz